Field notes · sierpień 2026
Kiedy agent nie poleca produktu, sprzedawca słyszy zwykle jedną diagnozę: „popraw opisy".
Nasze pomiary mówią co innego. Ten sam objaw — agent nie znajduje odpowiedzi na pytania
klienta — ma cztery różne przyczyny, leżące w czterech różnych miejscach: w treści,
w strukturze, w infrastrukturze i w polityce dostępu. Pomylenie ich oznacza naprawianie
nie tego, co zepsute.
Uboga: dane nie istnieją
Stan najpowszechniejszy i najprostszy do naprawy. Strona jest w pełni czytelna dla botów —
brakuje w niej po prostu odpowiedzi: dla kogo jest produkt, z czego jest zrobiony, czym
różni się wariant od wariantu, co z zwrotem po otwarciu. Terapia jest redakcyjna, nie
techniczna: tabela cech zamiast przymiotników, przeznaczenie zamiast sloganu, polityka
zwrotów na karcie zamiast w regulaminie. W naszej próbie to właśnie ubóstwo danych
odpowiada za medianę w okolicach dwudziestu punktów na sto.
Rozsypana: dane istnieją, ale nie tam, gdzie agent ich szuka
Stan najbardziej podstępny, bo sprzedawca ma poczucie dobrze wykonanej pracy — dane przecież
„są". Tabela rozmiarów jest, ale jako obrazek. Kolory wariantów są, ale wyłącznie w tekstach
alternatywnych zdjęć. Skład jest, ale w PDF-ie do pobrania. Dla człowieka to detal; dla
agenta, który szuka wariantów w danych strukturalnych, a cech w treści, to różnica między
istnieniem a nieistnieniem informacji. Na jednej z badanych kart wielkiej platformy modowej
znaleźliśmy też odwrotność tego problemu: atrybut wypełniony, tylko błędnie — „długość
rękawa: długi rękaw" przy spodniach. Dane rozsypane to także dane, którym nie można ufać;
agent porównujący po atrybutach taki błąd powieli albo obniży zaufanie do całej karty.
Niewidoczna: dane istnieją, ale bot ich nie dostaje
Trzeci stan nie ma nic wspólnego z jakością opisu. Treść karty renderowana jest
JavaScriptem — crawler bez przeglądarki dostaje szkielet aplikacji — albo zaporą, która
każdemu nierozpoznanemu botowi serwuje stronę weryfikacji zamiast produktu. Najlepszy opis
świata nie istnieje, jeśli odpowiedź serwera go nie zawiera. Terapia jest infrastrukturalna:
renderowanie serwerowe, dane strukturalne w źródłowym HTML, reguły zapory świadome botów
agentowych. W naszych pomiarach ten stan dotyczył głównie największych graczy — skala
nie chroni przed niewidzialnością; bywa, że ją funduje.
Selektywna: dane dostają tylko wybrani
Czwartego stanu nie planowaliśmy w taksonomii — znalazł nas sam. Jedna z największych sieci
elektroniki w Polsce, w pomiarze wyglądająca na w pełni zablokowaną, w pliku robots.txt
prowadzi skrupulatnie kuratorowaną politykę: jawnie wpuszcza agentów działających w imieniu
klienta i crawlery wyszukiwania AI, a jednocześnie odcina kombajny zbierające dane
treningowe. Egzekwuje to zapora weryfikująca boty po infrastrukturze, nie po deklaracji —
zweryfikowany agent zakupowy prawdopodobnie widzi te karty normalnie, każdy inny bot dostaje
zaślepkę. To nie jest awaria widoczności. To jest polityka widoczności —
i naszym zdaniem zapowiedź normy: sklepy przestaną pytać „czy blokować boty", zaczną pytać
„które boty i na jakich warunkach". Kto dziś nie umie odpowiedzieć na to pytanie o własny
sklep, oddał tę decyzję domyślnym ustawieniom swojej zapory.
Widoczność nie jest stanem. Jest procesem
Najważniejsza obserwacja z ostatnich pomiarów nie dotyczy jednak żadnego z czterech stanów
z osobna. Po sześciu dniach wróciliśmy do tych samych adresów. Nikt w tych sklepach nie
„optymalizował pod agenta" — a wyniki drgnęły: jeden sklep zyskał dziesięć punktów, inny
stracił cztery, jeszcze inny zmienił zachowanie wobec botów na tyle, że przeskoczył między
stanami taksonomii.
agent-view · monitoring
# ten sam adres, sześć dni różnicy, zero celowych zmian
sklep odzieżowy (dziecięcy) 20/100 → 30/100 +10
sklep z elektroniką (premium) 46/100 → 42/100 −4
sieć elektroniki (masowa) niewidoczna → selektywna
# strony produktowe to ruchome cele
Strony produktowe to ruchome cele: rotują warianty, podmieniają się szablony, zmieniają
reguły zapór. Widoczność agentowa faluje razem z nimi — bez wiedzy i udziału sprzedawcy.
Wniosek praktyczny jest niewygodny, ale prosty: jednorazowy audyt gotowości ma
datę ważności. Pytanie „czy mój sklep jest gotowy na agentów" trzeba zastąpić
pytaniem „czy wiem, kiedy przestał być gotowy".
Na koniec obowiązkowa uwaga o granicach metody: nie znamy algorytmów żadnego z asystentów
zakupowych i nie udajemy, że znamy. Mierzymy to, co mierzalne — czy odpowiedzi na pytania
klienta są w danych i czy bot w ogóle może je przeczytać. Kulisy techniczne tych pomiarów,
razem z błędami własnego silnika, które po drodze naprawiliśmy, dokumentujemy na bieżąco
w Studio iFOX.