Briefing Senteri
Trzydzieści jeden tysięcy dwieście — tyle incydentów cyberbezpieczeństwa zarejestrował CERT Polska w lipcu 2026 roku. To o trzydzieści siedem procent więcej niż w czerwcu i o dwanaście procent więcej niż rok wcześniej. W tym samym miesiącu na Listę Ostrzeżeń trafiło 29,6 tysiąca szkodliwych domen, o trzydzieści dziewięć procent więcej niż miesiąc wcześniej.
I w tym samym lipcowym raporcie, w rubryce „wybrane informacje", znalazła się notatka, która przeszła praktycznie bez echa: NASK i zespół CERT Polska uzyskały dostęp do wyspecjalizowanego modelu cyberbezpieczeństwa OpenAI, dołączając do grona zweryfikowanych obrońców przez program przeznaczony dla jednostek rządowych.
Polska jest jedną z dziewięciu jurysdykcji, z którymi ten dostawca zawarł takie partnerstwo — obok Australii, Kanady, Japonii, Korei Południowej, Francji, Niemiec, Holandii i instytucji unijnych. Miejsce nie dane z automatu i dobrze, że je zajmujemy.
Pytanie, które ta notatka otwiera, dotyczy jednak nie państwa, lecz tysięcy podmiotów, które za niecałe dwa miesiące muszą wpisać się do wykazu prowadzonego przez to państwo.
Trzy kategorie, z których większość z nas jest w trzeciej
Dostęp do najsilniejszych zdolności cyber podzielił się w ciągu ostatniego roku na trzy poziomy. Nazwijmy je, bo od tego zależy zrozumienie własnej pozycji.
Na górze są producenci modeli. Mają zdolność u siebie, testują ją, decydują o dystrybucji. W środku są zweryfikowani— agencje rządowe, operatorzy infrastruktury krytycznej, dostawcy bezpieczeństwa, część dużych przedsiębiorstw. Dostęp wiąże się z weryfikacją tożsamości, monitorowaniem użycia, ograniczeniami zatwierdzonego zastosowania i oświadczeniami prawnymi. Od września u jednego z dostawców dochodzi wymóg sprzętowego klucza bezpieczeństwa dla kont indywidualnych.
Na dole są wszyscy pozostali. Firmy, które korzystają z tych samych modeli w wersjach komercyjnych, podlegają standardowym ograniczeniom i nie mają wpływu ani na to, jak te ograniczenia działają, ani na to, kto trafia do środkowej kategorii.
Polska jako państwo weszła do kategorii drugiej. Polska firma produkcyjna z sektora ważnego, szpital powiatowy, spółka wodociągowa, dostawca oprogramowania dla samorządów — pozostają w trzeciej. Tak wygląda ta struktura wszędzie i nie jest to polska specyfika. Ale to właśnie podmioty z trzeciej kategorii mają za dwa miesiące ustawowy obowiązek — a państwo, które go egzekwuje, dysponuje narzędziem, do którego one dostępu nie mają.
Zegar KSC2 tyka niezależnie
Nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa obowiązuje od 3 kwietnia i już zmieniła statystyki — sam CERT zaznacza w raporcie, że dane od kwietnia nie są w pełni porównywalne z wcześniejszymi, bo zmieniły się definicje, kategorie zgłoszeń i zasady klasyfikacji incydentów. Wprowadzono podmioty kluczowe i podmioty ważne, rozszerzono raportowanie o potencjalne zdarzenia, cyberzagrożenia i poważne cyberzagrożenia.
Do 3 października te podmioty muszą się samodzielnie zidentyfikować i wpisać do wykazu. Potem czeka je budowa systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji do kwietnia 2027 i pierwszy obowiązkowy audyt do kwietnia 2028. Nad tym wszystkim stoi osobista odpowiedzialność kierownictwa za nadzór nad procedurami.
Zestawmy teraz jedno z drugim. Państwo dostaje narzędzie, które pozwala szybciej znajdować podatności, analizować złośliwe oprogramowanie i prowadzić informatykę śledczą. Podmiot kluczowy dostaje termin, obowiązek dokumentacyjny i osobistą odpowiedzialność zarządu. Jedno jest zdolnością państwa, drugie obowiązkiem podmiotu. Ale przepływ między nimi nie jest zdefiniowany.
Nie ma w ustawie mechanizmu, który mówiłby, w jakiej formie zdolność analityczna państwa ma się przekładać na wsparcie dla podmiotu, który właśnie wpisał się do wykazu. Jest obowiązek zgłaszania incydentów w jedną stronę. W drugą są komunikaty, alerty i bezpłatne skanowanie w serwisie moje.cert.pl. W lipcu do serwisu dołączyło 619 nowych użytkowników, a system wysłał 7,8 tysiąca powiadomień o wykrytych podatnościach lub błędnych konfiguracjach. Nie wiadomo natomiast, ilu spośród podmiotów, które do 3 października znajdą się w wykazie, już z niego korzysta — i to jest liczba, którą dobrze byłoby poznać przed terminem, bo bezpłatne skanowanie jest dokładnie tym rodzajem wsparcia, jakiego te podmioty potrzebują na starcie.
To są realne usługi. Ale są to usługi typu „przekazujemy ci ustalenie", a nie „udostępniamy ci zdolność". Różnica jest taka jak między otrzymaniem raportu z badania a posiadaniem laboratorium.
Co z tego realnie przepływa w dół
Bądźmy konkretni, bo abstrakcyjne narzekanie na asymetrię niczego nie wnosi.
Zdolność państwa przekłada się na podmioty w kilku formach. Komunikaty o podatnościach — CERT publikował w lipcu ostrzeżenia dotyczące między innymi krytycznych luk w rdzeniu WordPressa, wtyczce do Joomli, systemie Gitea i urządzeniach dostępowych, za każdym razem z konkretną rekomendacją wersji. Numery CVE — w samym lipcu zespół nadał ich pięćdziesiąt trzy, najwięcej w tym roku, w tym dla polskiego oprogramowania. Ostrzeżenia o kampaniach — od phishingu podszywającego się pod NFZ i operatorów stref parkowania po powrót złośliwego oprogramowania wykorzystującego zbliżeniową komunikację kart płatniczych. Lista Ostrzeżeń blokująca szkodliwe domeny u operatorów telekomunikacyjnych.
To jest transmisja realna i mierzalna. Ma jednak dwie właściwości.
Po pierwsze, jest stratna. Ustalenie przekazane w komunikacie to wynik analizy, nie zdolność jej prowadzenia. Firma, która dostaje ostrzeżenie o krytycznej podatności, wciąż musi sama ustalić, czy jej dotyczy, w których systemach, z jakim priorytetem i kiedy da się to załatać — swoimi narzędziami, które nie są narzędziami frontier.
Po drugie, jest opóźniona względem zdarzenia. Komunikat powstaje po analizie. Przy incydencie prowadzonym w tempie maszynowym opóźnienie liczone w dniach bywa równoznaczne z brakiem wsparcia.
A po stronie ofensywnej żadnego podziału na kategorie nie ma. Napastnik korzystający z modelu o otwartych wagach nie przechodzi weryfikacji tożsamości, nie podpisuje oświadczeń i nie podlega monitorowaniu użycia. Nie ma listy, na którą musiałby zostać wpuszczony.
Pytanie, które warto zadać przed audytem
Z tego układu wynika jedno konkretne pytanie dla każdego, kto za dwa miesiące wpisze się do wykazu — i lepiej zadać je sobie, zanim zada je audytor.
Obowiązek zgłoszenia poważnego incydentu wymaga opisania jego charakteru, zakresu i skutków. To znaczy, że wymaga zrozumienia, co się wydarzyło. Przy incydencie prowadzonym przez zautomatyzowanego napastnika, generującego tysiące działań w krótkim czasie i celowo mieszającego je z ruchem pozorowanym, zrozumienie nie przychodzi z ręcznego przejrzenia logów.
Znany z lipca przypadek dużego dostawcy infrastruktury AI pokazał, co się dzieje, gdy zdolność analityczna zależy od zewnętrznego dostawcy: zespół reagujący nie mógł użyć komercyjnych modeli do analizy własnego włamania, bo zabezpieczenia je zablokowały — analiza forensyczna polega na wysyłaniu modelowi dokładnie tych treści, które te zabezpieczenia mają odrzucać. Pracę wykonano ostatecznie na modelu o otwartych wagach, uruchomionym na własnej infrastrukturze.
To był jednak zespół, który miał własną infrastrukturę i ludzi zdolnych taki model uruchomić. Większość podmiotów z wykazu nie ma ani jednego, ani drugiego — i dla nich wniosek z tego przypadku brzmi inaczej: trzeba wiedzieć zawczasu, kto wykona tę analizę i na czym, skoro nie zrobi się jej samemu.
Pytanie brzmi więc: czy masz zdolność zrozumienia incydentu w tempie, w jakim musisz go zgłosić, i czy ta zdolność nie zależy od kogoś, kto może ci odmówić dokładnie wtedy, gdy jej potrzebujesz.
To nie jest pytanie o zakup kolejnego produktu. To pytanie o to, czy nadzór, za który kierownictwo odpowiada osobiście, obejmuje scenariusz, w którym narzędzie analityczne przestaje działać na twoją korzyść.
Co wynieść z tego briefingu
Doceniaj, że państwo jest w drugiej kategorii, i nie zakładaj, że to twoja kategoria. Dostęp NASK do wyspecjalizowanego modelu jest realnym wzmocnieniem krajowej zdolności. Ale przekłada się on na twoją organizację przez komunikaty i ostrzeżenia, a nie przez dostęp. Planuj z tym założeniem.
Zdolność analityczna po twojej stronie musi być zapewniona przed incydentem — pytanie tylko, w jakiej formie.Jeśli masz własną infrastrukturę i zespół: zweryfikowany model o otwartych wagach, uruchamiany lokalnie, przetestowany na realnych danych z ćwiczeń. Jeśli nie masz: umowa z dostawcą usług reagowania, zawarta teraz, z zapisanym czasem reakcji i wyraźnie ustalonym, kto ma prawo przetwarzać zrzuty logów wraz z poświadczeniami. Jedno i drugie jest pozycją w planie ciągłości działania, obok kopii zapasowych trzymanych poza siecią. Czego nie ma w żadnym z wariantów, to założenie, że w krytycznym momencie sięgniesz po komercyjny model i on odpowie.
Korzystaj z tego, co państwo faktycznie oferuje. Bezpłatne skanowanie domen, powiadomienia o wyciekach haseł, informacje o infekcjach w twoich sieciach, komunikaty o podatnościach — rejestracja w moje.cert.pl zajmuje mniej czasu niż jedno spotkanie o zgodności, a przy 31,2 tysiąca incydentów miesięcznie jest to najtańsze wsparcie, jakie masz dostępne.
Traktuj termin październikowy jako początek, nie koniec. Samoidentyfikacja i wpis do wykazu to czynność administracyjna. To, co zaczyna się po niej — dokumentacja, system zarządzania bezpieczeństwem, wreszcie audyt — wymaga zdolności, które trzeba budować od teraz, a nie od kwietnia 2027.
Jedna myśl na koniec
Wiadomość o dostępie NASK do frontier modelu cyber to dobra wiadomość i szkoda, że przeszła niezauważona. Polska jest w gronie dziewięciu jurysdykcji, które taki dostęp mają.
Mówi ona jednak coś jeszcze o strukturze, w której działamy. Zdolność, która jeszcze rok temu była produktem do kupienia, stała się uprawnieniem do przyznania — a linia podziału biegnie nie między krajami, które stać, a tymi, których nie stać, tylko między tymi, które są na liście, a resztą. Polska jest po dobrej stronie tej linii jako państwo.
Podmiot kluczowy, który 3 października wpisze się do wykazu, będzie po drugiej stronie tej samej linii — z obowiązkiem raportowania w godzinach, osobistą odpowiedzialnością zarządu i narzędziami, jakie sam sobie zapewni. Zdolność państwa mu pomaga, ale nie zastępuje jego własnej. A pytanie, czym będzie patrzył we własne logi, gdy przyjdzie mu je zrozumieć w ciągu doby, pozostaje jego pytaniem.
Źródła
- CERT Polska — Podsumowanie Miesiąca nr 7/2026: statystyki zgłoszeń i incydentów za lipiec, dane o Liście Ostrzeżeń, liczba nadanych numerów CVE, informacja o uzyskaniu przez NASK dostępu do modelu cyberbezpieczeństwa OpenAI w ramach programu dla jednostek rządowych oraz zastrzeżenie o nieporównywalności danych po nowelizacji ustawy: https://cert.pl/uploads/docs/Podsumowanie_CERT_Polska_2026_07.pdf
- OpenAI — oświadczenie o partnerstwach rządowych, wymieniające zawarte partnerstwa zaufanego dostępu dla cyberbezpieczeństwa z Australią, Kanadą, Japonią, Koreą Południową, Francją, Niemcami, Polską, Holandią i instytucjami unijnymi: https://openai.com/index/government-national-security-partnerships/
- Hugging Face — ujawnienie incydentu z opisem niemożności użycia komercyjnych modeli frontier do analizy powłamaniowej i przeprowadzenia jej na modelu o otwartych wagach na własnej infrastrukturze: https://huggingface.co/blog/security-incident-july-2026
- Ministerstwo Cyfryzacji — nowelizacja ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (wdrożenie dyrektywy NIS2): kategorie podmiotów kluczowych i ważnych, obowiązki raportowania, terminy dostosowawcze i osobista odpowiedzialność kierownictwa.
Briefing Senteri · sierpień 2026 · senteri.pl — jak maszyny czytają sieć. Ten briefing jest analizą, nie poradą prawną ani rekomendacją bezpieczeństwa dla konkretnego środowiska. Terminy i obowiązki wynikające z nowelizacji ustawy o KSC podano według stanu prawnego na moment publikacji — przed decyzjami organizacyjnymi zweryfikuj aktualny status w Ministerstwie Cyfryzacji.

