Stan agentic web — czerwiec 2026

przez lukasz | lip 3, 2026 | Bez kategorii | 0 komentarzy

To pierwsze wydanie miesięcznego briefingu senteri. Zasada jest prosta: raz w miesiącu zbieramy to, co realnie zmieniło się w agentic web — w tych samych sześciu warstwach, w których badamy strony. Bez teorii, bez prognoz na dekadę. Tylko to, co zaszło, i co z tego wynika dla Twojej witryny.

Czerwiec 2026 zapamiętamy jako miesiąc, w którym agentic web przestał być tematem branżowych konferencji, a stał się właściwością infrastruktury: systemu operacyjnego telefonu, domyślnych ustawień CDN-a i wokandy sądu apelacyjnego.

Liczba miesiąca: 57,5%

Tyle ruchu HTTP w sieci generują dziś maszyny — wobec 42,5% od ludzi. Cloudflare ogłosił 3 czerwca pierwsze w historii swoich pomiarów przekroczenie tej granicy — a szef firmy przyznał, że jeszcze w marcu spodziewał się go dopiero w 2027 roku. Głównym motorem nie są klasyczne crawlery wyszukiwarek, tylko agenty: jeden agent porównujący oferty potrafi odpytać tysiące stron w czasie, w którym człowiek otworzyłby pięć kart.

Jedno zastrzeżenie do liczby, zanim trafi na czyjś slajd: to udział w żądaniach, nie w uwadze. Ale dla właściciela strony wniosek jest ten sam — większość Twoich gości nie ma już oczu.

Dostęp

W danych Cloudflare widać coś ważniejszego niż sam crossover: crawlery treningowe odpowiadają za 50,6% ruchu, a boty wyszukiwawcze za ledwie 10,7%. To dwa zupełnie różne interesy — bot wyszukiwawczy może przyprowadzić klienta, treningowy zabiera treść bez rewanżu — a większość stron traktuje je identycznie: wpuszcza oba albo blokuje oba.

Infrastruktura zaczyna to rozdzielać za właścicieli. Cloudflare pozwala już zarządzać osobno kategoriami Search, Agent i Training, a 1 lipca zapowiedział, że od 15 września boty treningowe i agentowe będą domyślnie blokowane na stronach z reklamami dla nowych domen w jego sieci. Domyślne ustawienia to najpotężniejsza siła w internecie — i właśnie drgnęły. Kto nie podejmie własnej decyzji o dostępie, dostanie cudzą. Stronę zagrożeń związanych z ruchem automatów na bieżąco opisuje briefing Cyberflux.

Dane strukturalne i pliki dla maszyn

Google postawił kropkę w dyskusji o llms.txt: 15 czerwca dopisał do swojego przewodnika wprost, że wyszukiwarka — łącznie z AI Overviews — tych plików nie używa i ich posiadanie ani nie pomaga, ani nie szkodzi w widoczności w Google.

Czy to zamyka temat? Nie — i warto zrozumieć dlaczego. Badanie SE Ranking na 300 tysiącach domen pokazuje adopcję na poziomie ok. 10%, a plik czytają dziś głównie nie crawlery wyszukiwawcze, lecz agenty narzędziowe — asystenci kodowania i systemy oparte o MCP. Czyli: llms.txt nie jest sygnałem SEO i kto go tak sprzedaje, wprowadza w błąd. Jest natomiast tanim interfejsem dla rosnącej klasy agentów, które wykonują zadania, a nie budują indeks. Pisaliśmy o tym szerzej — łącznie z instrukcją wdrożenia w WordPressie — i czerwcowy komunikat Google tylko potwierdza tamto rozróżnienie: warto go mieć, ale nigdy „pod Google".

Treść

Sundar Pichai potwierdził w czerwcu, że przejście od klasycznej wyszukiwarki do AI Mode to „kontinuum", nie eksperyment — era dziesięciu niebieskich linków dobiega końca planowo, nie przypadkiem. Skala zjawiska ma już swoje liczby: według danych Pew, gdy Google pokazuje podsumowanie AI, tylko 8% użytkowników klika tradycyjny wynik — o połowę mniej niż bez podsumowania.

Wniosek dla treści jest brutalnie prosty: tekst, który istnieje po to, żeby ściągnąć klik, traci rację bytu. Zostaje tekst, z którego da się zbudować odpowiedź — z liczbami, zakresami i faktami możliwymi do zacytowania. Jak to wygląda z perspektywy pojedynczej wizyty agenta, rozłożyliśmy niedawno na czynniki pierwsze.

Governance

11 czerwca w Seattle Dziewiąty Okręg wysłuchał argumentów w sprawie Amazon przeciw Perplexity — pierwszym postępowaniu apelacyjnym na poziomie federalnym, które rozstrzygnie, czy agent AI działający na wyraźne polecenie zalogowanego użytkownika jest gościem uprawnionym, czy intruzem w rozumieniu ustawy antyhakerskiej z 1986 roku. Perplexity porównuje swojego agenta do przeglądarki Safari; jeden z sędziów odbił: a może to raczej użytkownik, który wręcza klucz obcej firmie, a firma wchodzi na serwery Amazona. Wyroku nie ma — sprawa została przekazana do rozstrzygnięcia i orzeczenie może zapaść w perspektywie tygodni lub miesięcy.

Dla każdego serwisu z logowaniem, koszykiem albo rezerwacją to nie jest ciekawostka z Ameryki: ten wyrok zdefiniuje, czy „mój agent robi zakupy za mnie" jest prawem użytkownika, czy naruszeniem regulaminu — a więc także to, jakie zasady dostępu dla agentów w ogóle da się egzekwować.

Sygnały

Skoro maszyny generują większość ruchu, a znaczna ich część nie wykonuje JavaScriptu, rośnie rozjazd między rzeczywistością a tym, co pokazuje analityka: Google Analytics mierzy coraz mniejszy wycinek tego, co naprawdę dzieje się na stronie. Ciekawy ruch po stronie infrastruktury: Cloudflare uruchamia program, w którym właściciele stron sygnalizują, kiedy treść realnie się zmieniła — bo ponad połowa „legalnego" ruchu crawlerów to ponowne pobieranie stron, które się nie zmieniły. Sygnał świeżości staje się walutą: oszczędza pasmo właścicielowi i budżet agentowi.

Protokoły

Najgęstsza warstwa miesiąca — trzy zdarzenia:

Chrome auto-browse wszedł do Androida. Pod koniec czerwca agent Google, który samodzielnie rezerwuje, wypełnia formularze i prosi o wyceny, zaczął trafiać na Pixele 10 i Galaxy S26 na poziomie systemu operacyjnego, z deklarowanym zasięgiem 200 milionów urządzeń do końca roku. To już nie funkcja przeglądarki dla entuzjastów — to domyślny element telefonu. Formularz bez etykiet, przycisk udający przycisk i ściana cookie oznaczają odtąd transakcję, której agent nie domknie — i nie zostawi po tym żadnego śladu w analityce.

Google ogłosił specyfikację ARD (Agentic Resource Discovery) — otwarty standard publikowania i weryfikowania możliwości AI w sieci, oparty o plik ai-catalog.json w domenie dostawcy i federacyjne rejestry, które działają jak wyszukiwarki dla agentów. Jeszcze wcześnie, ale kierunek jest czytelny: powstaje warstwa, w której agent znajduje nie treść, lecz usługę — i firmy, które ją opublikują, będą znajdowane pierwsze.

WebMCP dojrzewa w Chrome — protokół, w którym strona deklaruje agentowi gotowe „narzędzia" zamiast zmuszać go do klikania po interfejsie, przechodzi origin trial w Chrome 149. Warto zestawić z tematem llms.txt powyżej: statyczna mapa opisuje stronę, żywy interfejs pozwala na niej działać — i to w ten drugi kierunek Google wkłada ciężar.

Z naszych pomiarów: polski punkt odniesienia

Wszystkie powyższe liczby są globalne. Nasze własne dane pokazują, jak na tym tle wygląda Polska: w pierwszej edycji Polskiego Raportu AI-Readiness przebadaliśmy 200 polskich stron branżowych dokładnie tak, jak czyta je agent — crawlem bez renderowania JavaScriptu, według 33 kryteriów w sześciu filarach.

Trzy wyniki, które najlepiej komentują ten miesiąc. Żadna ze 165 stron, które odpowiedziały, nie osiągnęła progu AI-Ready — średnia to 47,5/100, a najlepsze wyniki (72/100) należą do dwóch firm SaaS. Agent z czerwcowego Androida, który trafi na przeciętną polską stronę, pracuje więc na danych niekompletnych — a najsłabiej wypadł e-commerce (średnio 43/100), czyli dokładnie ta branża, po którą agenty zakupowe przychodzą najpierw. llms.txt ma 23% badanych stron — ciekawie więcej niż ~10% w globalnym badaniu 300 tys. domen, choć nasza próba to strony branżowe, nie losowe. I trzecia liczba, która najlepiej ilustruje tezę o domyślnych ustawieniach z sekcji „Dostęp": jedynie 4 strony ze 165 (2,4%) zadeklarowały w robots.txt jakąkolwiek politykę wobec AI przez Content Signals, a siedem największych marek e-commerce — w tym Allegro, x-kom i Decathlon — w ogóle nie wpuściło naszego crawlera, co oznacza, że dla agenta działającego jak nasz są niewidoczne. Polska sieć nie powiedziała agentom „nie". Ona w ogromnej większości nie powiedziała im jeszcze niczego.

Druga edycja raportu pokaże, co się zmieniło — jej wyniki trafią do jednego z kolejnych wydań briefingu. Ale jeden odczyt kontrolny zrobiliśmy już teraz, na zamknięciu tego wydania: ceneo.pl, największa polska porównywarka cen i najsłabszy rozpoznawalny wynik majowego raportu (22/100 u nas, 17/100 w niezależnym teście Cloudflare), w tym samym teście Cloudflare pokazuje dziś 14/100 — poziom „Not Ready", z zerem w kategorii API, auth i wykrywalności usług dla agentów. Nic nie wskazuje, żeby Ceneo coś zepsuło. To poprzeczka poszła w górę: narzędzie dokłada kryteria w tempie, w jakim dojrzewają standardy — a strona, która stoi w miejscu, ma z każdym pomiarem gorszy wynik. Na agentic web bezruch jest mierzalną formą cofania się.

Co z tego dla Twojej strony — trzy wnioski na lipiec

Podejmij decyzję o dostępie, zanim ktoś podejmie ją za Ciebie. Sprawdź, co dziś mówi Twój robots.txt i konfiguracja CDN o botach Search, Agent i Training — osobno. Po 15 września część tych decyzji zapadnie domyślnie.

Przejrzyj kluczowy formularz swojej strony oczami agenta. Etykiety pól, prawdziwe przyciski, brak ścian nie do przejścia. Agent w telefonie klienta już próbuje — pytanie tylko, czy u Ciebie mu wychodzi.

Traktuj llms.txt zgodnie z jego naturą. Nie wdrażaj go „pod Google", bo Google powiedział wprost, że go ignoruje. Wdrażaj go jako interfejs dla agentów narzędziowych — i miej świadomość, że prawdziwa gra o działanie na stronie przenosi się do protokołów w rodzaju WebMCP.


Stan agentic web ukazuje się co miesiąc. Wszystkie strony badamy w sześciu warstwach opisanych wyżej — dokładnie tak, jak czyta je agent. Jeśli chcesz wiedzieć, jak Twoja witryna wypada w każdej z nich, zacznij od Audytu AI-ready.

To pierwsze wydanie miesięcznego briefingu senteri. Zasada jest prosta: raz w miesiącu zbieramy to, co realnie zmieniło się w agentic web — w tych samych sześciu warstwach, w których badamy strony. Bez teorii, bez prognoz na dekadę. Tylko to, co zaszło, i co z tego wynika dla Twojej witryny.

Czerwiec 2026 zapamiętamy jako miesiąc, w którym agentic web przestał być tematem branżowych konferencji, a stał się właściwością infrastruktury: systemu operacyjnego telefonu, domyślnych ustawień CDN-a i wokandy sądu apelacyjnego.

Liczba miesiąca: 57,5%

Tyle ruchu HTTP w sieci generują dziś maszyny — wobec 42,5% od ludzi. Cloudflare ogłosił 3 czerwca pierwsze w historii swoich pomiarów przekroczenie tej granicy — a szef firmy przyznał, że jeszcze w marcu spodziewał się go dopiero w 2027 roku. Głównym motorem nie są klasyczne crawlery wyszukiwarek, tylko agenty: jeden agent porównujący oferty potrafi odpytać tysiące stron w czasie, w którym człowiek otworzyłby pięć kart.

Jedno zastrzeżenie do liczby, zanim trafi na czyjś slajd: to udział w żądaniach, nie w uwadze. Ale dla właściciela strony wniosek jest ten sam — większość Twoich gości nie ma już oczu.

Dostęp

W danych Cloudflare widać coś ważniejszego niż sam crossover: crawlery treningowe odpowiadają za 50,6% ruchu, a boty wyszukiwawcze za ledwie 10,7%. To dwa zupełnie różne interesy — bot wyszukiwawczy może przyprowadzić klienta, treningowy zabiera treść bez rewanżu — a większość stron traktuje je identycznie: wpuszcza oba albo blokuje oba.

Infrastruktura zaczyna to rozdzielać za właścicieli. Cloudflare pozwala już zarządzać osobno kategoriami Search, Agent i Training, a 1 lipca zapowiedział, że od 15 września boty treningowe i agentowe będą domyślnie blokowane na stronach z reklamami dla nowych domen w jego sieci. Domyślne ustawienia to najpotężniejsza siła w internecie — i właśnie drgnęły. Kto nie podejmie własnej decyzji o dostępie, dostanie cudzą. Stronę zagrożeń związanych z ruchem automatów na bieżąco opisuje briefing Cyberflux.

Dane strukturalne i pliki dla maszyn

Google postawił kropkę w dyskusji o llms.txt: 15 czerwca dopisał do swojego przewodnika wprost, że wyszukiwarka — łącznie z AI Overviews — tych plików nie używa i ich posiadanie ani nie pomaga, ani nie szkodzi w widoczności w Google.

Czy to zamyka temat? Nie — i warto zrozumieć dlaczego. Badanie SE Ranking na 300 tysiącach domen pokazuje adopcję na poziomie ok. 10%, a plik czytają dziś głównie nie crawlery wyszukiwawcze, lecz agenty narzędziowe — asystenci kodowania i systemy oparte o MCP. Czyli: llms.txt nie jest sygnałem SEO i kto go tak sprzedaje, wprowadza w błąd. Jest natomiast tanim interfejsem dla rosnącej klasy agentów, które wykonują zadania, a nie budują indeks. Pisaliśmy o tym szerzej — łącznie z instrukcją wdrożenia w WordPressie — i czerwcowy komunikat Google tylko potwierdza tamto rozróżnienie: warto go mieć, ale nigdy „pod Google".

Treść

Sundar Pichai potwierdził w czerwcu, że przejście od klasycznej wyszukiwarki do AI Mode to „kontinuum", nie eksperyment — era dziesięciu niebieskich linków dobiega końca planowo, nie przypadkiem. Skala zjawiska ma już swoje liczby: według danych Pew, gdy Google pokazuje podsumowanie AI, tylko 8% użytkowników klika tradycyjny wynik — o połowę mniej niż bez podsumowania.

Wniosek dla treści jest brutalnie prosty: tekst, który istnieje po to, żeby ściągnąć klik, traci rację bytu. Zostaje tekst, z którego da się zbudować odpowiedź — z liczbami, zakresami i faktami możliwymi do zacytowania. Jak to wygląda z perspektywy pojedynczej wizyty agenta, rozłożyliśmy niedawno na czynniki pierwsze.

Governance

11 czerwca w Seattle Dziewiąty Okręg wysłuchał argumentów w sprawie Amazon przeciw Perplexity — pierwszym postępowaniu apelacyjnym na poziomie federalnym, które rozstrzygnie, czy agent AI działający na wyraźne polecenie zalogowanego użytkownika jest gościem uprawnionym, czy intruzem w rozumieniu ustawy antyhakerskiej z 1986 roku. Perplexity porównuje swojego agenta do przeglądarki Safari; jeden z sędziów odbił: a może to raczej użytkownik, który wręcza klucz obcej firmie, a firma wchodzi na serwery Amazona. Wyroku nie ma — sprawa została przekazana do rozstrzygnięcia i orzeczenie może zapaść w perspektywie tygodni lub miesięcy.

Dla każdego serwisu z logowaniem, koszykiem albo rezerwacją to nie jest ciekawostka z Ameryki: ten wyrok zdefiniuje, czy „mój agent robi zakupy za mnie" jest prawem użytkownika, czy naruszeniem regulaminu — a więc także to, jakie zasady dostępu dla agentów w ogóle da się egzekwować.

Sygnały

Skoro maszyny generują większość ruchu, a znaczna ich część nie wykonuje JavaScriptu, rośnie rozjazd między rzeczywistością a tym, co pokazuje analityka: Google Analytics mierzy coraz mniejszy wycinek tego, co naprawdę dzieje się na stronie. Ciekawy ruch po stronie infrastruktury: Cloudflare uruchamia program, w którym właściciele stron sygnalizują, kiedy treść realnie się zmieniła — bo ponad połowa „legalnego" ruchu crawlerów to ponowne pobieranie stron, które się nie zmieniły. Sygnał świeżości staje się walutą: oszczędza pasmo właścicielowi i budżet agentowi.

Protokoły

Najgęstsza warstwa miesiąca — trzy zdarzenia:

Chrome auto-browse wszedł do Androida. Pod koniec czerwca agent Google, który samodzielnie rezerwuje, wypełnia formularze i prosi o wyceny, zaczął trafiać na Pixele 10 i Galaxy S26 na poziomie systemu operacyjnego, z deklarowanym zasięgiem 200 milionów urządzeń do końca roku. To już nie funkcja przeglądarki dla entuzjastów — to domyślny element telefonu. Formularz bez etykiet, przycisk udający przycisk i ściana cookie oznaczają odtąd transakcję, której agent nie domknie — i nie zostawi po tym żadnego śladu w analityce.

Google ogłosił specyfikację ARD (Agentic Resource Discovery) — otwarty standard publikowania i weryfikowania możliwości AI w sieci, oparty o plik ai-catalog.json w domenie dostawcy i federacyjne rejestry, które działają jak wyszukiwarki dla agentów. Jeszcze wcześnie, ale kierunek jest czytelny: powstaje warstwa, w której agent znajduje nie treść, lecz usługę — i firmy, które ją opublikują, będą znajdowane pierwsze.

WebMCP dojrzewa w Chrome — protokół, w którym strona deklaruje agentowi gotowe „narzędzia" zamiast zmuszać go do klikania po interfejsie, przechodzi origin trial w Chrome 149. Warto zestawić z tematem llms.txt powyżej: statyczna mapa opisuje stronę, żywy interfejs pozwala na niej działać — i to w ten drugi kierunek Google wkłada ciężar.

Z naszych pomiarów: polski punkt odniesienia

Wszystkie powyższe liczby są globalne. Nasze własne dane pokazują, jak na tym tle wygląda Polska: w pierwszej edycji Polskiego Raportu AI-Readiness przebadaliśmy 200 polskich stron branżowych dokładnie tak, jak czyta je agent — crawlem bez renderowania JavaScriptu, według 33 kryteriów w sześciu filarach.

Trzy wyniki, które najlepiej komentują ten miesiąc. Żadna ze 165 stron, które odpowiedziały, nie osiągnęła progu AI-Ready — średnia to 47,5/100, a najlepsze wyniki (72/100) należą do dwóch firm SaaS. Agent z czerwcowego Androida, który trafi na przeciętną polską stronę, pracuje więc na danych niekompletnych — a najsłabiej wypadł e-commerce (średnio 43/100), czyli dokładnie ta branża, po którą agenty zakupowe przychodzą najpierw. llms.txt ma 23% badanych stron — ciekawie więcej niż ~10% w globalnym badaniu 300 tys. domen, choć nasza próba to strony branżowe, nie losowe. I trzecia liczba, która najlepiej ilustruje tezę o domyślnych ustawieniach z sekcji „Dostęp": jedynie 4 strony ze 165 (2,4%) zadeklarowały w robots.txt jakąkolwiek politykę wobec AI przez Content Signals, a siedem największych marek e-commerce — w tym Allegro, x-kom i Decathlon — w ogóle nie wpuściło naszego crawlera, co oznacza, że dla agenta działającego jak nasz są niewidoczne. Polska sieć nie powiedziała agentom „nie". Ona w ogromnej większości nie powiedziała im jeszcze niczego.

Druga edycja raportu pokaże, co się zmieniło — jej wyniki trafią do jednego z kolejnych wydań briefingu. Ale jeden odczyt kontrolny zrobiliśmy już teraz, na zamknięciu tego wydania: ceneo.pl, największa polska porównywarka cen i najsłabszy rozpoznawalny wynik majowego raportu (22/100 u nas, 17/100 w niezależnym teście Cloudflare), w tym samym teście Cloudflare pokazuje dziś 14/100 — poziom „Not Ready", z zerem w kategorii API, auth i wykrywalności usług dla agentów. Nic nie wskazuje, żeby Ceneo coś zepsuło. To poprzeczka poszła w górę: narzędzie dokłada kryteria w tempie, w jakim dojrzewają standardy — a strona, która stoi w miejscu, ma z każdym pomiarem gorszy wynik. Na agentic web bezruch jest mierzalną formą cofania się.

Co z tego dla Twojej strony — trzy wnioski na lipiec

Podejmij decyzję o dostępie, zanim ktoś podejmie ją za Ciebie. Sprawdź, co dziś mówi Twój robots.txt i konfiguracja CDN o botach Search, Agent i Training — osobno. Po 15 września część tych decyzji zapadnie domyślnie.

Przejrzyj kluczowy formularz swojej strony oczami agenta. Etykiety pól, prawdziwe przyciski, brak ścian nie do przejścia. Agent w telefonie klienta już próbuje — pytanie tylko, czy u Ciebie mu wychodzi.

Traktuj llms.txt zgodnie z jego naturą. Nie wdrażaj go „pod Google", bo Google powiedział wprost, że go ignoruje. Wdrażaj go jako interfejs dla agentów narzędziowych — i miej świadomość, że prawdziwa gra o działanie na stronie przenosi się do protokołów w rodzaju WebMCP.


Stan agentic web ukazuje się co miesiąc. Wszystkie strony badamy w sześciu warstwach opisanych wyżej — dokładnie tak, jak czyta je agent. Jeśli chcesz wiedzieć, jak Twoja witryna wypada w każdej z nich, zacznij od Audytu AI-ready.